Półmetek kursu „Bezpieczna Warszawianka”

Kolejna edycja kursu samoobrony dla kobiet „Bezpieczna Warszawianka” mija półmetek. Straż Miejska m.st. Warszawy uczy grupę następnych 200 kobiet, jak zapobiegać i jak zachować się w razie napaści. Dotychczas w programie wzięło udział ponad 3500 warszawianek. Pierwszą próbą refleksu są już zapisy. Miejsca znikają w ciągu półtorej godziny. 




Trwająca edycja jest trzecią i ostatnią w tym roku. Zajęcia prowadzone są w dwóch siedzibach straży – na Pradze Południe (Kobielska 5) i na Woli (Sołtyka 8/10). Warunkiem dopuszczenia do udziału w kursach „Bezpiecznej Warszawianki” jest ukończony 18. rok życia.

Instruktorzy

Zajęcia prowadzi dziesięcioro instruktorów z Wydziału Szkolenia – 2 panie i 8 panów. Wszystkich cechuje zainteresowanie sztukami walki i ponadprzeciętna tężyzna fizyczna. Na przykład st. insp. Arkadiusz Miszczuk, to świeżo upieczony wicemistrz Polski strażników miejskich z ekstremalnego „Biegu o Nóż Komandosa”. Oprócz wyścigów służb mundurowych (w pełnym rynsztunku, a często – dodatkowo z obciążonym plecakiem), ma też na koncie kilkadziesiąt maratonów.

„To dobrze, że raz ćwiczymy pod okiem kobiet, a raz mężczyzn” – mówią uczestniczki kursu. – „Instruktorki pokazują nam, że kobiety to niekoniecznie >>słaba płeć<<. Z kolei ćwiczenia z instruktorami, lepiej >>udają<< uliczną napaść, której częściej dokonują mężczyźni .”

Prowadzący kursy stale doskonalą swój warsztat, ćwicząc indywidualnie i uczestnicząc w specjalistycznych szkoleniach organizowanych przez Ośrodki Szkolenia Policji. Chodzi nie tylko o to, by utrzymywać wysoką formę, ale także wzbogacać program „Bezpiecznej Warszawianki” coraz skuteczniejszymi technikami. 

„Staramy się, żeby rozwiązania, które pokazujemy kursantkom były w ich zasięgu. Wiele z nich nie ma na co dzień do czynienia z żadną aktywnością fizyczną. Tymczasem, w razie ataku, przyjdzie im się prawdopodobnie zmierzyć z dużo silniejszym napastnikiem. Swojej szansy nie mogą upatrywać w sile.”

Czego uczą się warszawianki

Pierwsza zasada samoobrony brzmi: „unikaj zagrożenia”. 

„Nie ma sensu kusić losu” – tłumaczą instruktorzy. „Nieraz warto nadłożyć kilometr, zamiast iść po zmroku przez ciemny park. Po co ryzykować, jeśli można zmienić wagon w tramwaju, podejść bliżej motorniczego albo nawet wysiąść i poczekać na następny? Nigdy nie wiadomo, jaką siłą i jakim narzędziem dysponuje napastnik. Może to być tylko goła pięść, ale równie dobrze – broń. Odradzamy też samotne spacery czy bieganie z słuchawkami w uszach, zwłaszcza wieczorami. To znacznie obniża szanse dostrzeżenia niebezpieczeństwa.” – tłumaczą.

„Bezpieczna Warszawianka” to jednak nie tylko sztuka uników. W programie są metody obrony w sytuacjach zagrożeń, z jakimi kobiety mogą spotkać się najczęściej: wulgarnych zaczepek, prób wyrwania torebki, innych ataków o charakterze rabunkowym, czy napaści na tle seksualnym. Szkolenie wykorzystuje techniki z kilku systemów walki, m.in. ju-jitsu, krav-magi czy defendo. Instruktorzy uczą oswobadzania się z uścisku, chwytów, duszeń, odpierania ataku w windzie, obrony przed ciosami, atakiem z użyciem niebezpiecznego narzędzia, a nawet walki z pozycji leżącej. Uczestniczki dowiadują się także, jak i gdzie uderzyć, żeby zniechęcić napastnika do dalszej walki.

„W sytuacji niebezpieczeństwa staramy się unieszkodliwić, choćby na chwilę, przeciwnika, co umożliwi nam ucieczkę albo wezwanie pomocy” – mówi st. insp. Miszczuk. – „Ucieczka i krzyk to podstawowe środki samoobrony” – dodaje.

Trenerzy z Wydziału Szkolenia Straży Miejskiej m.st. Warszawy zwracają też uwagę, aby techniki prezentowane kursantkom były zgodne z polskim prawem. Napastnicy bywają tak bezczelni, że kiedy zostaną już obezwładnieni, potrafią zrobić z siebie ofiarę i zażądać odszkodowania.

Jak wyglądają zajęcia

Ćwiczenia rozpoczyna półgodzinna rozgrzewka, połączona z rozciąganiem. Już samo podniesienie podstawowej sprawności fizycznej uczestniczek, zwiększa ich szansę na wyjście obronną ręką z opresji. Podnosi też ich pewność siebie.

„Po pierwszych dwóch zajęciach zauważyłam, że lepiej się czuję. Mogę głębiej się schylić, umiem dużo szybciej podnieść się z podłoża. Czuję się pewniej.” – mówi jedna z nich.

Potem przychodzi czas na omówienie konkretnych sytuacji i zaprezentowanie technik obronnych. Najważniejsza jest jednak praktyka.

„Staramy się jak najwięcej czasu poświęcić na praktykę. Aby obrona była skuteczna, musi być odruchowa, mechaniczna. W sytuacji zagrożenia działamy w stresie. Nie ma czasu na myślenie.” – mówi jeden z instruktorów. – „Zamieniamy uczestniczki w parach, żeby nie przyzwyczajać do jednego przeciwnika. Jeden jest większy, drugi mniejszy, jeden szczupły, a inny – tęższy. Nawet prosty cios pięścią każdy wykonuje inaczej.”

Jak podkreślają instruktorzy, już po pierwszych zajęciach, uczestniczki potrafią się obronić w niektórych sytuacjach! Równocześnie, jednak trenerzy unikają budowania fałszywego poczucia bezpieczeństwa. 

„Nie oszukujmy się – ważąca koło 50 kg kobieta ma nikłe szanse w konfrontacji ze stukilowym drabem.” – przyznają trenerzy z Wydziału Szkolenia.

Ale czasem się udaje

Na zakończeniu kursu, instruktorzy „Bezpiecznej Warszawianki” zawsze życzą uczestniczkom, żeby zdobyte umiejętności nigdy im się nie przydały. Zdarza się jednak inaczej.

„Jeden z kolegów opowiadał mi, że na jego zajęcia przyszła dawna kursantka.” – wspomina st. insp. Miszczuk – „Pani za wszelką cenę chciała jeszcze raz wziąć udział w programie.  >>To działa. <<  – mówiła zachwycona.”

Starsza kobieta została kilka dni wcześniej zaatakowana, w mało uczęszczanej uliczce, przez dwóch mężczyzn. Jednym ciosem w czułe miejsce zniechęciła pierwszego z napastników, a gdy drugi ratował kompana – uciekła.

Dla instruktora była to oczywiście duża satysfakcja, ale przypomniał, że odludnych miejsc najlepiej się wystrzegać…

Nie tylko własne bezpieczeństwo

Warto wspomnieć, że do programu „Bezpiecznej Warszawianki” wdrożono też pierwszą pomoc. Te zajęcia przygotowują i prowadzą wykwalifikowani ratownicy z Wydziału Szkolenia straży. Wykład z wykorzystaniem fantomów – dorosłych i dzieci oraz defibrylatora AED spotkał się z ogromnym zainteresowaniem kursantek. Zazwyczaj panie tak bardzo angażują się w praktyczne ćwiczenia, że zapominają o czasie. Rzadko zdarza się, żeby zajęcia z udzielania pierwszej pomocy przedmedycznej udało się zakończyć zgodnie z planem.

Ponad 3500 „bezpiecznych warszawianek”

Straż uruchomiła cykl „Bezpieczna Warszawianka” na początku lat 2000., jako odpowiedź na zapotrzebowanie zgłaszane przez same warszawianki. Jak szacują instruktorzy z Wydziału Szkolenia, kursy przeszło już ponad 3000. pań. Kolejna grupa dołączy w styczniu 2019, na kiedy planowany jest początek następnej edycji. 

Pierwszą próbą na refleks będą jak zwykle już same zapisy. 200 miejsc rozchodzi się zazwyczaj w ciągu półtorej godziny. 

„Dlatego, mimo szczerych chęci, panie które chciałyby odświeżyć swoje umiejętności, z reguły musimy odprawiać z kwitkiem.” – mówią zapisujący.

Udział w „Bezpiecznej Warszawiance” można też … wylicytować. Chodzi o licytację Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, z którą straż gra już od wielu lat.

Informacja prasowa




Facebook Comments

Dodaj komentarz