Nie ukradł tylko go użytkował

Zatrzymany przez mokotowskich wywiadowców 48-letni obywatel Ukrainy podróżujący rowerem miejskim figurującym jako skradziony tłumaczył, się, że on nim tylko jeździ od kilku dni, ale go nie ukradł. Pokrzywdzony miał jednak inne zdanie na ten temat. Funkcjonariusze przyjęli zawiadomienia o kradzieży jednoślada wartego 2000 zł. Aleksander T. najpierw trafił do policyjnego aresztu, a następnie usłyszał zarzuty przestępstwa, za które są może go skazać na 5 lat więzienia.

Około godzin 2:00 w nocy na ul. Puławskiej w Warszawie mundurowi zauważyli mężczyznę jadącego rowerem miejskim. W związku ze zdarzającymi się, w ostatnim czasie kradzieżami tychże jednośladów postanowili wylegitymować cyklistę. Szybko się okazało, że intuicja ich nie zawiodła. Rower, którym jechał 48-latek figurował jako skradziony. Aleksander T. najpierw się tłumaczył, że wszedł w jego posiadanie legalnie poprzez aplikację. Kiedy jednak się okazało, że nie ma przy sobie urządzenia, za pośrednictwem, którego mógłby to zrobić powiedział, że po prostu wziął rower z jednej ze stacji dokującej ponieważ nie był przypięty i użytkuje go od kilku dni. Podejrzany trafił do policyjnego aresztu.

Funkcjonariusze przyjęli zawiadomienie od osoby reprezentującej pokrzywdzona instytucję a następnie przedstawili zarzuty rowerzyście. Teraz czeka go rozprawa sądowa, na której może usłyszeć wyrok nawet 5 letniego więzienia.

źródło: policja.pl




Facebook Comments

Dodaj komentarz